Rozdział 4.
***Rankiem***<Beaun>
Obudziłem się rankiem tak koło piątej..i ujrzałem ją. Spała sobie wtulona we mnie ...wyglądała tak słodko ..po czym odwróciła się w moją stronę i przetarła oczy piąstką ..
-Hej -powiedziała jeszcze zaspanym głosem
-Cześć myszko ..-powiedziałem i przytuliłem się do niej
-Która godzina wymamrotała tuląc się do mnie..:)
-Koło piątej odpowiedziałem.. a ta słodycz zmarszczyła nosek i powiedziała że to nie pora by wstała i znów zasnęła gdy ją delikatnie smyrałem po twarzy.W końcu i ja zasnąłem bo spałem zaledwie 30 min.
*po południu*<Anabel>
Wstałam po raz drugi i ujrzałam śpiącego obok mnie na podłodze Brooks'a ....wyglądał tak słodko ..:)
delikatnie ściągnęłam jego rękę z mojego brzucha po czym wstałam i poszłam do łazienki ..Wykąpawszy się i ubrawszy wyszłam z łazienki i ujrzałam nadal smacznie chrapiącego chłopaka...tak nie może być pomyślałam i usiadłszy na jego brzuchu zbudziłam go pocałunkiem w policzek..:)
-Wstawaj
-Która godzina .?
-Emmm zapewne tak koło szesnastej.-podniósł się lekko i przytulił do mnie.
-To raczej już na mnie pora-powiedział myśląc iż puszcze go do domu.
-Oooooo...nie .! nie ma mowy nigdzie się stąd nie ruszysz -powiedziałam po czym położyłam się na nim.:)
-Jak to nie.?
-Będę tęsknić powiedziawszy to zrobiłam smutną minę.
-Ok. ale musisz mnie puścić chciałbym się odświeżyć. -zlazłam z niego i pokazałam jakich ręczników może użyć a tym czasem ja pobiegnę kupić mu jakiś ciuszki.
Po przyjciu ze sklepu zauważyłam iż wszyscy goście zostali na noc i śpią w salonie w różnych miejscach ...wcześniej nawet nie zwróciłam uwagi gdyż pędziłam do sklepu ..
weszłam do pokoju i ujrzałam Beaun'a w ręczniku zaśmiałam się jedynie i podałam torbę z ciuchami..wcześniej przykulałam jaki nosi rozmiar. Poszedł się przebrać..wyglądał bosko w czarnych spodniach i białej koszulce z kolorowymi napisami ...:)Podziękował i powiedział że odda pieniądze , po czym zeszliśmy na dół zjeść coś..reszta ekipy powoli się budziła patrząc na zegarek i usiekawszy do domu.
Po zjedzeniu kanapek wybraliśmy się na spacer. Spacerowaliśmy po plaży ..i zauważyliśmy nie daleko od niej przy ulicy bar. Beaun zaproponował mi drinka ,zgodziwszy się poszliśmy w jego stronę.
W barze było nie tłoczno ale też nie zaobserwowałam pustkowia. Usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy.Siedzieliśmy pijąc drinki .gdy nagle usłyszałam znajomy głos . ...To był znów Zayn, lecz mocno wcięty i miał właśnie zamiar wyjść z jakąś panną która najwyraźniej musiała go upić .przeprosiłam Beaun'a i podbiegłam do nich :
-Lepiej dziewczynko idź sobie bo będziesz miała kłopoty .-powiedziałam zaciskając pięść .. od razu poszła a ja wzięłam Zayn'a pomagając mu usiąść. Po czym podeszłam do Beaun'a i znów przeprosiłam go tłumacząc iż pomogę koledze w dojściu do mieszkania,tak też zrobiłam gdy tylko wyszłam z baru zostawiwszy Beaun'a i prowadząc Zayn'a zawołałam taksówkę i pojechaliśmy do hotelu gdzie znajdował się jego pokój.W recepcji napotkała mnie nie miła baba z która jeszcze mi przyszło jechać windą ...nie ważne wracając do pijanego Zayn'a . Wprowadziwszy go do pokoju położyłam na łóżku i ściągnęłam buty...
Zayn odrazy zasnął po podziękowaniu mi ...siedziałam tak na fotelu obserwując go gdy przez sen coś mamrotał, w pewnym momencie powiedział,,Kocham Cię.! Anabel..." i tu urwał ..kocha mnie.? to znaczy że ten rysunek...a rysunek zobaczyłam coś białego na blacie stołu .Tak to był ten rysunek naprawdę przypominał mnie:) ohhhh...on jest we mnie zakochany i to pewnie dlatego ta akcja ..stałam z rysunkiem w ręku nad jego łóżkiem płacząc iż zdałam sobie sprawę że się zmienił ..tak jak opowiadała mi Lauren .
Cóż nie miałam przecież w tedy o tym pojęcia-tłumaczyłam się sama przed sobą ale i tak wiedziałam że postąpiłam źle. Ostatnie spojrzenie i wyszłam z pokoju przez okno bo drzwi zamknęłam.
*Radykalna decyzja*
Wczoraj powróciwszy do domu dostałam wiadomość od rodziców którzy prosili mnie o szybki powrót w nagłej sprawie. Wiec pożegnawszy się z dziewczynami wyjechałam opuszczając moich przyjaciół i prosząc dziewczyny by o niczym nie mówiły reszcie .
Dość krótki rozdział ale to dal tego że poprzedni był dość długi ...Aha chciałam poinformować mich kochanych czytelników iż przez weekend i możliwie kilka dni nie jestem pewna czy dodam rozdział ...przepraszam będę starała się zrobić projekt.:) później pokażę wam jego wyniki ;D
My own story of One Direction- to blog o moich własnych opowiadaniach dla moich sióstr Directionerek lecz nie tylko z miłą chęcią przywitam i tych którzy chcą jedynie czytać.:) Zapraszam wszystkich i miłego czytania:) -Anabel.
piątek, 15 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
Rozdział 3. cz.2
*Jeszcze w parku*
[...] w końcu się odkleiliśmy.....stałam wręcz oszołomiona po czym odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku mieszkania ..
-An. zaczekaj..-podbiegł do mnie nie wiedząc co się dzieje.-co jest.?
-nie powinnam do tego do puścić...
-do czego.?
-do pocałunku idioto.! my się nie znamy ....i nadal wolę by tak to zostało..!-po czym zostawiwszy Zayn'a pobiegłam.
*w domu*
Wróciłam do domu po krótkim spacerku by się otrząsnąć ..w mieszkaniu :
-Hej An. co tam.?-powiedział do mnie Liam..
-Hej Li. a ....-nie dokończywszy zdana zostałam porwana przez Harrego który zabrał mnie do salonu, rzucił na kanapie i krzyknąwszy :,,Wojna .!" ,zaczął walić mnie poduszką... do pokoju wleciał Naill a zaraz za nim Lou,Liam i Lauren.. I zaczęła się wojna .!:P ,złapałam jakąś poduszkę i zaczęłam walić kogo popadnie ...
Ganialiśmy się po całym mieszkaniu od piwnicy po piętro i nawet w skarpetkach po podwórku..;D
W końcu ukryłam się za krzakiem kiedy impreza przeniosła się na trawnik przed domem..Czekałam tylko na ofiarę ...ale to ja zostałam zaatakowana i to przez Liama który podkradł się do mnie od tyłu ...niestety jedynie wrzasnął a ja z przerażenia jak to ja straciłam równowagę i wpadłam w krzak kalecząc przy tym swoje ciało..Liam przerażony wyciągnął mnie z nich po czym ujrzawszy mnóstwo krwi zemdlał ....ale dałam radę go ocucić .:) otworzył oczy i usiadł....a ja zawołałam Lau. by go popilnowała, bo mnie rany zaczynają już piec.
Przerażona Lau. podleciała do Liama i siedziała z nim do puki nie poczuł się na siłach aby wstać ..a tym czasem ja wróciłam do mieszkania by przemyć rany..pomogła mi Klaudia ... obróciwszy to trochę w żart licząc miejsca rozcięć...miałam ich 48...i na każdym plasterek..:) taki w misie..;D Wszystko mnie bolało ..! musiałam zmienić spodnie były umazane trawą i ziemią... ściągnąwszy spodnie zobaczyłam iż zdarłam je sobie na pumie miały dziurę..a tak je lubiłam ...no cóż poszły do śmieci ,a ja założyłam dresy..
Po zejściu na dół Lou podbiegł do mnie pytając czy nic mi nie jest ..pokazałam mu plasterki a ten mnie przytulił...to bolało..ale nie powiedziałam mu o tym ...podziękowałam i poszłam do kuchni napić się soku...w tedy ujrzałam iż Naill i Klaudii trzymają się za ręce ..<oooooooo..> pomyślałam iż to takie urocze...:) wzięłam filiżankę z sokiem i poszłam do salonu gdzie Haza wraz z Tomo zaczęli się wygłupiać i przewracać na ziemię usiadłam na fotel i oglądałam ich śmieją się przy tym. Resztę wieczoru spędziłam w swoim pokoju.
*Trzy dni później*
Płytkie rany już się zagoiły nie pozostawiawszy po sobie śladu ..:) Dziś miałam iść z Klaudią do salonu tatuaży by mogła wcielić w życie plan zrobienia sobie logicznie rzecz biorąc tatuaż.
Więc zabrałam ją i poszłyśmy do niego. Gdy byłyśmy na miejscu Klaudia się jednak rozmyśliła a ja się zdecydowałam ..:) podeszłam do jednego z tatuażystów który był wolny i poprosiłam o tatuaż na nadgarstku . Chciałam by był to napis ,,Forever..." i trzy małe ptaki w prawym górnym rokgu. Najpierw spytał się mnie dlaczego chce oszpecić swoje ciało..po czym spytał czy jestem pewna z trzy razy ..Z uśmiechem na twarzy powiedziałam iż tak ..:) Tatuaż był gotów po 45 min. był on nie większy niż 2,5cm i nie grubszy niż 1,5cm. Byłam z niego zachwycona ..dowiedziałam się iż opatrunek mogę ściągnąć po jutrze.
*Dzień ściągnięcia opatrunku *
Nikt nie wiedział o mim tato , jedynie Klaudia która miała pozostawić to w tajemnicy..
Obudziłam się i domyśliłam iż to dziś.... to dziś wolno mi ściągnąć opatrunek...a i to dziś mam iść z Lauren do szkoły..Miała jakieś warsztaty ...A i Klaudia ma dziś randkę z Naill'em -powiedziała mi o tym wczoraj.
-Tak.:)
-A więc witam na mojej lekcji proszę usiądź z ....-rozejrzała się po klasie szukając miejsca dla mnie.-O Zayn z pewnością cię miło powita , proszę siadaj .
-To chyba jakiś cholernie głupi żart pomyślałam,ale no cóż to było jedyne wolne miejsce ...koło niego.!
P.Hogins zaczęła lekcję a patrzyłam jak Zayn rysuje...rysował twarz do tułowia jakiejś dziewczyny...czekaj czekaj to coś przypomina mnie ..? popatrzyłam się na niego a ten jakby się paliło złożył kartkę i wsadził do kieszeni swojej bluzki ...no cóż pewnie się pomyliłam...ale może po tych akcjach..ehh..nie na pewno się pomyliłam...-myślałam nad tym całą lekcje..i coś bazgrałam po zeszycie..:>..ale to szczegół.:D
Na przerwie poszliśmy w szóstkę na stołówkę ...zjedliśmy lunch a ja się ciągle gapiłam na Zayn'a który siedział z drużyną bejsbolową. Spytałam się Lau czemu a ta odpowiedziała mi iż Zayn jest jej kapitanem ...
Nie mieli już później lekcji bo dyrektor zażydził iż każda klasa ma się wstawić na boisku do bejsbola by kibicować naszej drużynie.. więc poszliśmy ..Lau przez całą drogę gadała coś o próbach do kastingu X-factora ...
-Czekaj czekaj... to wy chłopaki chcecie wystąpić i zaśpiewać w X-facto'że .?
-Tak. powiedzieli Hurem i roześmiali się ..-zdziwiłam się ale pozostawiłam to bez komentarza.
Na boisku siedzieliśmy na trybunach i czekaliśmy na rozpoczęcie gry,gdy nagle trener wywołam mnie z tłumu podeszłam do niego zdziwiona o co kaman ..? a on do mnie czy umiem niemiecki..no to ja że mieszkam w Niemczech więc to logiczne że umiem ten język , ucieszył się i przekazał w ręce kapitana..
-No więc Anabel..proszę przetłumacz o co chodzi temu gościowi ..<wskazał na przeciwnego kapitana >
podeszłam i spytałam w czym leży problem ..potem usłyszawszy odpowiedź podeszłam do Zayn'a..
-Eeeeee...a więc trener źle się czuje i proszą byśmy poczekali chwilę ...mówi że to chyba niestrawność..
-No ok. ale co my w tym czasie pokażemy kibicom...przecież jak każemy im czekać to po jakimś czasie sobie pójdą..-mam pomysł ...powiedziałam Zayn'owi by sprowadził cheerleaderki a one niech coś zaprezentują.. (nareszcie się przydadzą ) ..a ten pobiegł ile sił w nogach do Misst ..która wygodnie sobie siedziała na trybunach tym czasem ja próbowałam złagodzić zgagę owego trenera.. Cheerleaderki przygotowane jak zawsze ..bo ileż to już i tak były w tych swoich kostiumikach zeszły z trybun i pokazały układ ..po nim spytałam się czy gra może się rozpocząć a szczęśliwy bez zgagi trener podziękował kłaniawszy mi się w pas i całując rękę powiedział by zawodnicy ustawili się na boisku..(uznałam to za tak) na trybunach zapanowało kibicowanie obu drużyną a Zayn w biegu mi podziękował..Dostałam pozwolenie od trenera by zastać na boisku lecz bym stała koło niego ..nie miałam zastrzeżeń patrząc na ich grę z bliska i nawet poradziłam im przy strategi.:) za co zostałam pochwalona a drożyna zdobyła punkty ..:)
Po meczy Lou podszedł do mnie i śmiał się że jestem pani trener ...a wiec zaproponowałam grę..
Dołączyli się do nas wszyscy <znaczy się Harry,Naill,Liam,Lauren) nawet paru z drużyny ...:)w tym Zayn..
Ja byłam w drużynie z Hazą,Zaynem, Danielem,Beaun'em i Luke'iem. Za to Liam z Lauren,Louisem,Naill'em i Jack'iem. Gra rozpoczynał się dość ostro ale później wszyscy zaczęli się wygłupiać...
Najbardziej Baun i Louis.:P byli świetni ..:D
*W domu*
Wszystkich zaprosiliśmy do domu na film lecz Jack nie chętnie odmówił tłumacząc iż musi się stawić w domu ..Tym razem wybraliśmy komedie.:D i bez siedzenia na kanapach na dywanie .!:) znów poszłam robić popcorn i tym razem do kuchni wpadł Naill'er i Luke. Neill'er maniak jedzenia a Luke zje wszystko .!:D zabrali żelki i poszli a ja w tym samym momencie już miałam wychodzić gdy do kuchni wpadł Beaun i pomógł mi zanieść popcorn w końcu 4 michy nie ..:D
Układ siedzenia przed TV.
[telewizor]
Luke Harry Louis Liam Lauren
Naill Klaudia Zayn Ja Beaun Daniel
Dla każdej pary po misce ..Ja i Zayn nie jedliśmy a Louis jadł z Liamem i Lau.Beaun rozśmieszał mnie swoim śmiechem że za którymś razem nie wyrobiłam i popłakałam się ze śmiechu..a ten wyjechał do mnie z tekstem nie płacz kupie Ci chechłacz i mnie przytulił śmiejąc się jeszcze bardziej siedzieliśmy tak przytuleni i śmieliśmy się przeszkadzając wszystkim na około ale nikt nie zwrócił nam uwagi..:)
w końcu odkleiłam się od niego i poszłam do kuchni napić się soku. A ten świrus wszedł na kucaka do kuchni i udawał kurę.. Wyplułam śmiechem i wyplułam sok na szczęście nie na niego...do zlewu ..a ten wstał i zaczął się ze mnie śmieć odstawiłam szklankę :
-Tak to cie śmieszy i rzuciłam się na niego a ten wziął mnie na ręce i zaczął biegać po mieszkaniu rozśmieszając wszystkich nawet mnie ..wtedy zaczął piszczeć i znów okrążył mieszkanie między pokojami i pobiegł ze mną na górę.
-Gdzie masz pokój?-spytał trzymając nadal mnie na rękach .-zaśmiałam się i odpowiedziałam iż pierwsze na prawo a ten z kopa otworzył drzwi po czym delikatnie zamknął i rzucił mnie ostrożnie na łóżko po czym sam na mnie wskoczył i zaczął gilgotać. Śmiałam się i nie mogłam przestać a on wraz zemną . W końcu zmęczony przestał i usiadł na podłodze po turecku.
-Aaaaaatake.! - powiedziawszy to rzuciłam się na bezbronnego bejsbolistę i zaczęłam gilgotać lecz po chwili zorientowałam się iż ich nie ma i usiadłam mu na kolanach twarzą w twarz ..:)
-Co tam mała ?- powiedział kiwając głową jakoś tak dziwnie;D
-A nic wariacie - i przytuliłam się do niego i poczułam jak mu serduszko wali...
-Oj mała mała..-powiedział odwzajemniając uścisk -jak ja cię lubię.! powiedział i uśmiechnął się .-Lubisz mnie.?
-Lubie.!;P
-Ej..mogę dać ci buziaka w policzek.? nie obrazisz się jak to zrobię.?
-hehehe nie -powiedziałam i nadstawiłam polika a ten jak jakiś glonojad przyssał się go niego ośliniwszy mi go całego .
-Leeeeeee ..powiedziałam wycierając się o jego bluzkę..,a ten się roześmiał ..-Jesteś jak siostra której nie mam powiedział ..a ja się zarumieniłam
-To takie słodkie słowa...powiedziałam i przytuliłam się do niego ..potem do ranka siedzieliśmy poznając się na wzajem ...wiedziałam dosłownie chyba wszystko o nim po spędzonym dniu..Był taki uroczy i szalony jednocześnie jak ja ;D
Nad ranem jeszcze siedzieliśmy gadając i w pewnym momencie Beaun zauważył mój tatuaż...
-Ty taka słodka(oooooooooo..-jaki słodziak pomyślałam)-i masz tatuaż.?
-Popatrzyłam na rękę -a tak ..:) niedawno sobie go zrobiłam.-gdy tylko to powiedziałam ściągnął koszulkę i pokazał mi swój w kształcie gwiazdki nad prawym sutkiem.:P
-roześmiałam się i zaczęłam drżeć z zimna w tedy on przybliżył się do mnie złapał bluzę którą wcześniej ściągnął i nakrył mnie nom ..
-Dziękuje powiedziałam przytulając się do niego i jak na mnie przystało musiałam zasnąć..oczywiście na kolanach Beaun'a na które w czasie okrywania mnie jego bluzą znowu wlazłam...
*Jeszcze w parku*
[...] w końcu się odkleiliśmy.....stałam wręcz oszołomiona po czym odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku mieszkania ..
-An. zaczekaj..-podbiegł do mnie nie wiedząc co się dzieje.-co jest.?
-nie powinnam do tego do puścić...
-do czego.?
-do pocałunku idioto.! my się nie znamy ....i nadal wolę by tak to zostało..!-po czym zostawiwszy Zayn'a pobiegłam.
*w domu*
Wróciłam do domu po krótkim spacerku by się otrząsnąć ..w mieszkaniu :
-Hej An. co tam.?-powiedział do mnie Liam..
-Hej Li. a ....-nie dokończywszy zdana zostałam porwana przez Harrego który zabrał mnie do salonu, rzucił na kanapie i krzyknąwszy :,,Wojna .!" ,zaczął walić mnie poduszką... do pokoju wleciał Naill a zaraz za nim Lou,Liam i Lauren.. I zaczęła się wojna .!:P ,złapałam jakąś poduszkę i zaczęłam walić kogo popadnie ...
Ganialiśmy się po całym mieszkaniu od piwnicy po piętro i nawet w skarpetkach po podwórku..;D
W końcu ukryłam się za krzakiem kiedy impreza przeniosła się na trawnik przed domem..Czekałam tylko na ofiarę ...ale to ja zostałam zaatakowana i to przez Liama który podkradł się do mnie od tyłu ...niestety jedynie wrzasnął a ja z przerażenia jak to ja straciłam równowagę i wpadłam w krzak kalecząc przy tym swoje ciało..Liam przerażony wyciągnął mnie z nich po czym ujrzawszy mnóstwo krwi zemdlał ....ale dałam radę go ocucić .:) otworzył oczy i usiadł....a ja zawołałam Lau. by go popilnowała, bo mnie rany zaczynają już piec.
Przerażona Lau. podleciała do Liama i siedziała z nim do puki nie poczuł się na siłach aby wstać ..a tym czasem ja wróciłam do mieszkania by przemyć rany..pomogła mi Klaudia ... obróciwszy to trochę w żart licząc miejsca rozcięć...miałam ich 48...i na każdym plasterek..:) taki w misie..;D Wszystko mnie bolało ..! musiałam zmienić spodnie były umazane trawą i ziemią... ściągnąwszy spodnie zobaczyłam iż zdarłam je sobie na pumie miały dziurę..a tak je lubiłam ...no cóż poszły do śmieci ,a ja założyłam dresy..
Po zejściu na dół Lou podbiegł do mnie pytając czy nic mi nie jest ..pokazałam mu plasterki a ten mnie przytulił...to bolało..ale nie powiedziałam mu o tym ...podziękowałam i poszłam do kuchni napić się soku...w tedy ujrzałam iż Naill i Klaudii trzymają się za ręce ..<oooooooo..> pomyślałam iż to takie urocze...:) wzięłam filiżankę z sokiem i poszłam do salonu gdzie Haza wraz z Tomo zaczęli się wygłupiać i przewracać na ziemię usiadłam na fotel i oglądałam ich śmieją się przy tym. Resztę wieczoru spędziłam w swoim pokoju.
*Trzy dni później*
Płytkie rany już się zagoiły nie pozostawiawszy po sobie śladu ..:) Dziś miałam iść z Klaudią do salonu tatuaży by mogła wcielić w życie plan zrobienia sobie logicznie rzecz biorąc tatuaż.
Więc zabrałam ją i poszłyśmy do niego. Gdy byłyśmy na miejscu Klaudia się jednak rozmyśliła a ja się zdecydowałam ..:) podeszłam do jednego z tatuażystów który był wolny i poprosiłam o tatuaż na nadgarstku . Chciałam by był to napis ,,Forever..." i trzy małe ptaki w prawym górnym rokgu. Najpierw spytał się mnie dlaczego chce oszpecić swoje ciało..po czym spytał czy jestem pewna z trzy razy ..Z uśmiechem na twarzy powiedziałam iż tak ..:) Tatuaż był gotów po 45 min. był on nie większy niż 2,5cm i nie grubszy niż 1,5cm. Byłam z niego zachwycona ..dowiedziałam się iż opatrunek mogę ściągnąć po jutrze.
*Dzień ściągnięcia opatrunku *
Nikt nie wiedział o mim tato , jedynie Klaudia która miała pozostawić to w tajemnicy..
Obudziłam się i domyśliłam iż to dziś.... to dziś wolno mi ściągnąć opatrunek...a i to dziś mam iść z Lauren do szkoły..Miała jakieś warsztaty ...A i Klaudia ma dziś randkę z Naill'em -powiedziała mi o tym wczoraj.
Ach wstałam z łóżka i poszłam do łazienki spojrzawszy w lustro ściągnęłam opatrunek z uśmiechem.Tato był świetny.Ubrałam się w jasno niebieskie rurki,białą bluzkę i http://stylio.pl/kolekcje/hm-swetry-teczowy-sweter-hm-44102.png<ten sweterek>. Gdy zeszłam na dół Lauren już na mnie czekała .Podeszłam przywitałam się i wyszłyśmy z domu. Przed szkolą spotkałyśmy Tomlison'a który wygłupiał się całą drogę do niej. Do szkoły weszliśmy roześmiani a Tomo zauważywszy Harrego pobiegł zostawiając nas same.Po dzwonku odprowadziłam Lou,Haze,Liama,Lau,Naill'a pod klasę. Weszłam z nimi widząc iż nauczycielki nie ma jeszcze w klasie. Po czym drzwi się zatrzasnęły a ja automatycznie się odwróciłam i ujrzałam pannę Hogins.-nauczycielkę przedmiotu ścisłego.
-Dzieńdoberek.-powiedziała patrząc się na mnie z uśmiechem.-Ahh..ty za pewne jesteś kuzynką Lauren.-Tak.:)
-A więc witam na mojej lekcji proszę usiądź z ....-rozejrzała się po klasie szukając miejsca dla mnie.-O Zayn z pewnością cię miło powita , proszę siadaj .
-To chyba jakiś cholernie głupi żart pomyślałam,ale no cóż to było jedyne wolne miejsce ...koło niego.!
P.Hogins zaczęła lekcję a patrzyłam jak Zayn rysuje...rysował twarz do tułowia jakiejś dziewczyny...czekaj czekaj to coś przypomina mnie ..? popatrzyłam się na niego a ten jakby się paliło złożył kartkę i wsadził do kieszeni swojej bluzki ...no cóż pewnie się pomyliłam...ale może po tych akcjach..ehh..nie na pewno się pomyliłam...-myślałam nad tym całą lekcje..i coś bazgrałam po zeszycie..:>..ale to szczegół.:D
Na przerwie poszliśmy w szóstkę na stołówkę ...zjedliśmy lunch a ja się ciągle gapiłam na Zayn'a który siedział z drużyną bejsbolową. Spytałam się Lau czemu a ta odpowiedziała mi iż Zayn jest jej kapitanem ...
Nie mieli już później lekcji bo dyrektor zażydził iż każda klasa ma się wstawić na boisku do bejsbola by kibicować naszej drużynie.. więc poszliśmy ..Lau przez całą drogę gadała coś o próbach do kastingu X-factora ...
-Czekaj czekaj... to wy chłopaki chcecie wystąpić i zaśpiewać w X-facto'że .?
-Tak. powiedzieli Hurem i roześmiali się ..-zdziwiłam się ale pozostawiłam to bez komentarza.
Na boisku siedzieliśmy na trybunach i czekaliśmy na rozpoczęcie gry,gdy nagle trener wywołam mnie z tłumu podeszłam do niego zdziwiona o co kaman ..? a on do mnie czy umiem niemiecki..no to ja że mieszkam w Niemczech więc to logiczne że umiem ten język , ucieszył się i przekazał w ręce kapitana..
-No więc Anabel..proszę przetłumacz o co chodzi temu gościowi ..<wskazał na przeciwnego kapitana >
podeszłam i spytałam w czym leży problem ..potem usłyszawszy odpowiedź podeszłam do Zayn'a..
-Eeeeee...a więc trener źle się czuje i proszą byśmy poczekali chwilę ...mówi że to chyba niestrawność..
-No ok. ale co my w tym czasie pokażemy kibicom...przecież jak każemy im czekać to po jakimś czasie sobie pójdą..-mam pomysł ...powiedziałam Zayn'owi by sprowadził cheerleaderki a one niech coś zaprezentują.. (nareszcie się przydadzą ) ..a ten pobiegł ile sił w nogach do Misst ..która wygodnie sobie siedziała na trybunach tym czasem ja próbowałam złagodzić zgagę owego trenera.. Cheerleaderki przygotowane jak zawsze ..bo ileż to już i tak były w tych swoich kostiumikach zeszły z trybun i pokazały układ ..po nim spytałam się czy gra może się rozpocząć a szczęśliwy bez zgagi trener podziękował kłaniawszy mi się w pas i całując rękę powiedział by zawodnicy ustawili się na boisku..(uznałam to za tak) na trybunach zapanowało kibicowanie obu drużyną a Zayn w biegu mi podziękował..Dostałam pozwolenie od trenera by zastać na boisku lecz bym stała koło niego ..nie miałam zastrzeżeń patrząc na ich grę z bliska i nawet poradziłam im przy strategi.:) za co zostałam pochwalona a drożyna zdobyła punkty ..:)
Po meczy Lou podszedł do mnie i śmiał się że jestem pani trener ...a wiec zaproponowałam grę..
Dołączyli się do nas wszyscy <znaczy się Harry,Naill,Liam,Lauren) nawet paru z drużyny ...:)w tym Zayn..
Ja byłam w drużynie z Hazą,Zaynem, Danielem,Beaun'em i Luke'iem. Za to Liam z Lauren,Louisem,Naill'em i Jack'iem. Gra rozpoczynał się dość ostro ale później wszyscy zaczęli się wygłupiać...
Najbardziej Baun i Louis.:P byli świetni ..:D
*W domu*
Wszystkich zaprosiliśmy do domu na film lecz Jack nie chętnie odmówił tłumacząc iż musi się stawić w domu ..Tym razem wybraliśmy komedie.:D i bez siedzenia na kanapach na dywanie .!:) znów poszłam robić popcorn i tym razem do kuchni wpadł Naill'er i Luke. Neill'er maniak jedzenia a Luke zje wszystko .!:D zabrali żelki i poszli a ja w tym samym momencie już miałam wychodzić gdy do kuchni wpadł Beaun i pomógł mi zanieść popcorn w końcu 4 michy nie ..:D
Układ siedzenia przed TV.
[telewizor]
Luke Harry Louis Liam Lauren
Naill Klaudia Zayn Ja Beaun Daniel
Dla każdej pary po misce ..Ja i Zayn nie jedliśmy a Louis jadł z Liamem i Lau.Beaun rozśmieszał mnie swoim śmiechem że za którymś razem nie wyrobiłam i popłakałam się ze śmiechu..a ten wyjechał do mnie z tekstem nie płacz kupie Ci chechłacz i mnie przytulił śmiejąc się jeszcze bardziej siedzieliśmy tak przytuleni i śmieliśmy się przeszkadzając wszystkim na około ale nikt nie zwrócił nam uwagi..:)
w końcu odkleiłam się od niego i poszłam do kuchni napić się soku. A ten świrus wszedł na kucaka do kuchni i udawał kurę.. Wyplułam śmiechem i wyplułam sok na szczęście nie na niego...do zlewu ..a ten wstał i zaczął się ze mnie śmieć odstawiłam szklankę :
-Tak to cie śmieszy i rzuciłam się na niego a ten wziął mnie na ręce i zaczął biegać po mieszkaniu rozśmieszając wszystkich nawet mnie ..wtedy zaczął piszczeć i znów okrążył mieszkanie między pokojami i pobiegł ze mną na górę.
-Gdzie masz pokój?-spytał trzymając nadal mnie na rękach .-zaśmiałam się i odpowiedziałam iż pierwsze na prawo a ten z kopa otworzył drzwi po czym delikatnie zamknął i rzucił mnie ostrożnie na łóżko po czym sam na mnie wskoczył i zaczął gilgotać. Śmiałam się i nie mogłam przestać a on wraz zemną . W końcu zmęczony przestał i usiadł na podłodze po turecku.
-Aaaaaatake.! - powiedziawszy to rzuciłam się na bezbronnego bejsbolistę i zaczęłam gilgotać lecz po chwili zorientowałam się iż ich nie ma i usiadłam mu na kolanach twarzą w twarz ..:)
-Co tam mała ?- powiedział kiwając głową jakoś tak dziwnie;D
-A nic wariacie - i przytuliłam się do niego i poczułam jak mu serduszko wali...
-Oj mała mała..-powiedział odwzajemniając uścisk -jak ja cię lubię.! powiedział i uśmiechnął się .-Lubisz mnie.?
-Lubie.!;P
-Ej..mogę dać ci buziaka w policzek.? nie obrazisz się jak to zrobię.?
-hehehe nie -powiedziałam i nadstawiłam polika a ten jak jakiś glonojad przyssał się go niego ośliniwszy mi go całego .
-Leeeeeee ..powiedziałam wycierając się o jego bluzkę..,a ten się roześmiał ..-Jesteś jak siostra której nie mam powiedział ..a ja się zarumieniłam
-To takie słodkie słowa...powiedziałam i przytuliłam się do niego ..potem do ranka siedzieliśmy poznając się na wzajem ...wiedziałam dosłownie chyba wszystko o nim po spędzonym dniu..Był taki uroczy i szalony jednocześnie jak ja ;D
Nad ranem jeszcze siedzieliśmy gadając i w pewnym momencie Beaun zauważył mój tatuaż...
-Ty taka słodka(oooooooooo..-jaki słodziak pomyślałam)-i masz tatuaż.?
-Popatrzyłam na rękę -a tak ..:) niedawno sobie go zrobiłam.-gdy tylko to powiedziałam ściągnął koszulkę i pokazał mi swój w kształcie gwiazdki nad prawym sutkiem.:P
-roześmiałam się i zaczęłam drżeć z zimna w tedy on przybliżył się do mnie złapał bluzę którą wcześniej ściągnął i nakrył mnie nom ..
-Dziękuje powiedziałam przytulając się do niego i jak na mnie przystało musiałam zasnąć..oczywiście na kolanach Beaun'a na które w czasie okrywania mnie jego bluzą znowu wlazłam...
środa, 13 czerwca 2012
Rozdział 3. cz.1
***Następnego dnia***
Gdy wróciłam do domu po akcji z Zayn'em od razu poszłam do pokoju wykąpałam i położyłam spać.Dziś wchodząc do mojej łazienki zauważyłam iż nie oddalam mu bluzy ..tak szybko stamtąd uciekłam ..
No nic nie oddam mu już jej bo nie zamierzam się z nim spotkać.. Zeszłam na dół i zobaczyłam iż ktoś kręci się koło domu...Więc wyszłam sprawdzić ...była to jakaś dziewczyna która zobaczywszy mnie zaczęła wyzywać i leciała w moją strone z pięściami ..
-Ty suk*** jak mogłaś co nie wiesz kur**** że Zayn jest mój.!!! To zaraz ci pokażę .. żadna tak jak ty wywłoka nie będzie się do niego kleić.. - po tych słowach ujrzałam Zayna który najwyraźniej biegł powstrzymać jak ona miała..???...aha Mist..
-Mist wynocha .-powiedział zabierając ją odemnie...
-Co ty wyrabiasz-krzyczała szamotając się w jego dłoniach.
-To koniec- pościł ją ..
-Jak to koniec.? zrywasz ze mną..?
-Tak Mist zrywam.!
-To jej sprawka tak- powiedziawszy to rzuciła się na mnie z łapami.
-Zabieraj się z tond -wrzasnęłam zbulwersowana sytuacją. Przerażona Mist nie wiedząc co się dzieje oddaliła się pozostawiając mnie i Zayn'a.
-Nic ci nie zrobiła?-spytawszy się podszedł do mnie.
-Nie do widzenia.!
-Ejj..czekaj.! -zatrzymał drzwi butem .
-Na co .?-spytałam
-dlaczego się na mnie gnie wasz .? - nie odpowiedziawszy zamknęłam drzwi przed nosem chłopaka, poczym zauważyłam Klaudie która najpewniej wszystko słyszała..
-Co ci się stało co .? Chłopak zrywa z laską z którą chodził przez co najmniej trzy lata i próbuje uzyskać u ciebie względy a ty mu drzwi zamykasz.? przecież to ?
-Dziewczyno ta laska chciała cię pobić...a no właśnie za co.?
-Za co.? za to że pewnie wczoraj przykulała jak on próbował mnie pocałować ...!
-Dlaczego próbował?
-Nie pozwoliłam mu uciekłszy do domu.
-Oszalałaś.?-spytała z nie dowierzaniem.O.o
-Nie... po prostu nie mogłam go pocałować ,jeszcze wczoraj był z tą jak jej tam.?
-Mist.
-Tak właśnie ..co za dziwne imię ... -zaśmiałam się razem z Klaudią
-Tak...-uspokoiłyśmy się- Ale już nie jest więc czemu go spławiłaś..?
-BO SEKUNDĘ TEMU ZERWALI.!O.O - wydawało mi się że mówię do ściany chociaż ona by słuchała a ta nie dalej swoje.!
-Dobra nie czaje cie dziewczyno..
-A ja ciebie co to niby z Naill'em było.?
-Eeeee....
-I ty mi kurwa tu kazania prawisz.!
*Po przyjściu Lauren*
Lauren końcu wróciła ze szkoły. Po wejściu od razu poprosiłam o numer Louisa. Lauren wyciągnęła telefon po czym podała mi numer a ja zatelefonowałam do niego i umówiłam się z nim na spotkanie.
*Wieczorem*
Lou przyszedł po mnie ok .17..
-Heyooo..gotowa.?
-Tak już idę ..:)
Lau zaczęła się śmiać i powiedziała : - Między wami jest coś .. - i uśmiechnęła się
Na to Lou iż -No chyba powietrze ..-A ja ze śmiechu straciłam równowagę < coś ostatnio często mi się to zdarza...).Ale Lou ma refleks i podleciał do mnie i złapał ....
Podziękowałam a on wyniósł mnie z domu na rękach ..-śmiałam się z wygłupów Lou.. myślę że próbował mnie rozśmieszyć za wszelką cenę..bo nawet spadł z ławki po czym zaczął biegać dookoła niej i mnie .:P
-Wariat -powiedziałam i zaczęłam się śmiać. A on podszedł do mnie
-Że kto.?
-Że wariat ...Wariat uroczy wariat.! I pocałowałam go w policzek a on się zarumienił po czym zbliżył się do mnie...po brzuchu zaczęły mi motylki latać ...zrobiło mi się gorąco ...w tedy Lou przybliżył się do mnie złapał ręką w tali i przybliżył swe usta... i jak na złość ktoś podbiegł do nas spytać o drogę bo się zgubił..Lou speszony wskazał mu drogę a ten podziękował i pobiegł...zła powiedziałam iż lepiej będzie jak wrucę juz do domu ...-Lou odprowadzisz mnie-powiedziałam i uśmiechnęłam się .Lou uśmiechnął się i znów pojawiła się w jego oczach ta iskierka..
*Pod domem*
Pod domem podziękowałam Louis'owi za miły spacer i pocałowałam w policzek ..on się ukłonił przez co znów za chciało mi się śmiać ale powstrzymałam się i wróciłam do mieszkania ..
-No i jak tam randka.? -spytała Lauren
-Jak randka..? zwykły spacer i tyle. -I biegiem poleciałam do swojego pokoju..
Wparowałam do niego tak szybko że nawet nie zdążyłam botów ściągnąć ...
złapałam jedynie za telefon i zobaczyłam że dostałam sms-a....od kogo on mógł być..?-Zayn.? skąd on ma mój numer po prosił byśmy się skontaktowali a raczej bym się z nim skontaktowała bo chce się spotkać ..Więc zadzwoniłam pod numer z którego dostałam tego sms-a...
-Halo .?
-Zayn tu An. co chciałeś.?
-Czy możemy się spodkać.?
-Kiedy.?
-Teraz.?
-Tak w ty parku co w tedy za 5min.
-Ale...- i w tym momencie zdałam sobie sprawę iż Zayn się rozłączył...-cholera co mam teraz zrobić.?
W końcu zdecydowałam się iż pójdę na to spotkanie ...
*w parku*
W parku nie długo szukałam Zayn'a siedział na tej ławce co wcześniej ...
-A więc czego.?-odpowiedziałam...nie cieszyłam się na to spotkanie..
-Oooo..masz moją bluzę..-uśmiechnął się
-A... tak..nie oddam jej.!- powiedziałam po czym zaczęłam się kurczowo jej trzymać :)
-Nie trzeba za trzymaj ją.
-I tak bym nie oddała..:)
-Hehe-roześmiał się..
-A więc dla czego chciałeś się ze mną spotkać-spytałam siadając obok ..
A on zaczął się do mnie przybliżać ...wstałam oburzona. -Co ty wyrabiasz - spytałam i zanim się zorientowałam Zayn stał obok przeczesał moje włosy złapał delikatnie jedną ręką w taki drugą za brodę przyciągnął do siebie i pocałował..jeszcze nigdy się tak nie czułam...byłam wręcz szczęśliwa..motylki się zwiały a lekka wo zimny wiaterek dodał miłego dotyku zimna...
***Następnego dnia***
Gdy wróciłam do domu po akcji z Zayn'em od razu poszłam do pokoju wykąpałam i położyłam spać.Dziś wchodząc do mojej łazienki zauważyłam iż nie oddalam mu bluzy ..tak szybko stamtąd uciekłam ..
No nic nie oddam mu już jej bo nie zamierzam się z nim spotkać.. Zeszłam na dół i zobaczyłam iż ktoś kręci się koło domu...Więc wyszłam sprawdzić ...była to jakaś dziewczyna która zobaczywszy mnie zaczęła wyzywać i leciała w moją strone z pięściami ..
-Ty suk*** jak mogłaś co nie wiesz kur**** że Zayn jest mój.!!! To zaraz ci pokażę .. żadna tak jak ty wywłoka nie będzie się do niego kleić.. - po tych słowach ujrzałam Zayna który najwyraźniej biegł powstrzymać jak ona miała..???...aha Mist..
-Mist wynocha .-powiedział zabierając ją odemnie...
-Co ty wyrabiasz-krzyczała szamotając się w jego dłoniach.
-To koniec- pościł ją ..
-Jak to koniec.? zrywasz ze mną..?
-Tak Mist zrywam.!
-To jej sprawka tak- powiedziawszy to rzuciła się na mnie z łapami.
-Zabieraj się z tond -wrzasnęłam zbulwersowana sytuacją. Przerażona Mist nie wiedząc co się dzieje oddaliła się pozostawiając mnie i Zayn'a.
-Nic ci nie zrobiła?-spytawszy się podszedł do mnie.
-Nie do widzenia.!
-Ejj..czekaj.! -zatrzymał drzwi butem .
-Na co .?-spytałam
-dlaczego się na mnie gnie wasz .? - nie odpowiedziawszy zamknęłam drzwi przed nosem chłopaka, poczym zauważyłam Klaudie która najpewniej wszystko słyszała..
-Co ci się stało co .? Chłopak zrywa z laską z którą chodził przez co najmniej trzy lata i próbuje uzyskać u ciebie względy a ty mu drzwi zamykasz.? przecież to ?
-Dziewczyno ta laska chciała cię pobić...a no właśnie za co.?
-Za co.? za to że pewnie wczoraj przykulała jak on próbował mnie pocałować ...!
-Dlaczego próbował?
-Nie pozwoliłam mu uciekłszy do domu.
-Oszalałaś.?-spytała z nie dowierzaniem.O.o
-Nie... po prostu nie mogłam go pocałować ,jeszcze wczoraj był z tą jak jej tam.?
-Mist.
-Tak właśnie ..co za dziwne imię ... -zaśmiałam się razem z Klaudią
-Tak...-uspokoiłyśmy się- Ale już nie jest więc czemu go spławiłaś..?
-BO SEKUNDĘ TEMU ZERWALI.!O.O - wydawało mi się że mówię do ściany chociaż ona by słuchała a ta nie dalej swoje.!
-Dobra nie czaje cie dziewczyno..
-A ja ciebie co to niby z Naill'em było.?
-Eeeee....
-I ty mi kurwa tu kazania prawisz.!
*Po przyjściu Lauren*
Lauren końcu wróciła ze szkoły. Po wejściu od razu poprosiłam o numer Louisa. Lauren wyciągnęła telefon po czym podała mi numer a ja zatelefonowałam do niego i umówiłam się z nim na spotkanie.
*Wieczorem*
Lou przyszedł po mnie ok .17..
-Heyooo..gotowa.?
-Tak już idę ..:)
Lau zaczęła się śmiać i powiedziała : - Między wami jest coś .. - i uśmiechnęła się
Na to Lou iż -No chyba powietrze ..-A ja ze śmiechu straciłam równowagę < coś ostatnio często mi się to zdarza...).Ale Lou ma refleks i podleciał do mnie i złapał ....
Podziękowałam a on wyniósł mnie z domu na rękach ..-śmiałam się z wygłupów Lou.. myślę że próbował mnie rozśmieszyć za wszelką cenę..bo nawet spadł z ławki po czym zaczął biegać dookoła niej i mnie .:P
-Wariat -powiedziałam i zaczęłam się śmiać. A on podszedł do mnie
-Że kto.?
-Że wariat ...Wariat uroczy wariat.! I pocałowałam go w policzek a on się zarumienił po czym zbliżył się do mnie...po brzuchu zaczęły mi motylki latać ...zrobiło mi się gorąco ...w tedy Lou przybliżył się do mnie złapał ręką w tali i przybliżył swe usta... i jak na złość ktoś podbiegł do nas spytać o drogę bo się zgubił..Lou speszony wskazał mu drogę a ten podziękował i pobiegł...zła powiedziałam iż lepiej będzie jak wrucę juz do domu ...-Lou odprowadzisz mnie-powiedziałam i uśmiechnęłam się .Lou uśmiechnął się i znów pojawiła się w jego oczach ta iskierka..
*Pod domem*
Pod domem podziękowałam Louis'owi za miły spacer i pocałowałam w policzek ..on się ukłonił przez co znów za chciało mi się śmiać ale powstrzymałam się i wróciłam do mieszkania ..
-No i jak tam randka.? -spytała Lauren
-Jak randka..? zwykły spacer i tyle. -I biegiem poleciałam do swojego pokoju..
Wparowałam do niego tak szybko że nawet nie zdążyłam botów ściągnąć ...
złapałam jedynie za telefon i zobaczyłam że dostałam sms-a....od kogo on mógł być..?-Zayn.? skąd on ma mój numer po prosił byśmy się skontaktowali a raczej bym się z nim skontaktowała bo chce się spotkać ..Więc zadzwoniłam pod numer z którego dostałam tego sms-a...
-Halo .?
-Zayn tu An. co chciałeś.?
-Czy możemy się spodkać.?
-Kiedy.?
-Teraz.?
-Tak w ty parku co w tedy za 5min.
-Ale...- i w tym momencie zdałam sobie sprawę iż Zayn się rozłączył...-cholera co mam teraz zrobić.?
W końcu zdecydowałam się iż pójdę na to spotkanie ...
*w parku*
W parku nie długo szukałam Zayn'a siedział na tej ławce co wcześniej ...
-A więc czego.?-odpowiedziałam...nie cieszyłam się na to spotkanie..
-Oooo..masz moją bluzę..-uśmiechnął się
-A... tak..nie oddam jej.!- powiedziałam po czym zaczęłam się kurczowo jej trzymać :)
-Nie trzeba za trzymaj ją.
-I tak bym nie oddała..:)
-Hehe-roześmiał się..
-A więc dla czego chciałeś się ze mną spotkać-spytałam siadając obok ..
A on zaczął się do mnie przybliżać ...wstałam oburzona. -Co ty wyrabiasz - spytałam i zanim się zorientowałam Zayn stał obok przeczesał moje włosy złapał delikatnie jedną ręką w taki drugą za brodę przyciągnął do siebie i pocałował..jeszcze nigdy się tak nie czułam...byłam wręcz szczęśliwa..motylki się zwiały a lekka wo zimny wiaterek dodał miłego dotyku zimna...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


